Jezus wziął na siebie nasze grzechy, aby nam było dobrze. Pozwolę sobie przytoczyć w tym miejscu fragment opowiadania, które jakiś czas temu znalazłem w Internecie. Bardzo mnie ono urzekło: „Przyjaciel przyszedł na kawę. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy i w pewnej chwili powiedziałem, że umyję naczynia i wracam. On spojrzał na mnie, jakbym ogłosił, że buduję rakietę kosmiczną. Potem z podziwem i ze zdziwieniem powiedział: «Cieszę się, że pomagasz żonie».
Wróciłem do niego i wyjaśniłem, że nie pomagam żonie, bo żona nie potrzebuje pomocy, tylko potrzebuje męża.
Nie pomagam żonie sprzątać w domu, bo też w nim mieszkam.
Nie pomagam żonie gotować – też chcę jeść, więc mogę ugotować.
Nie pomagam żonie zmywać naczyń, bo też z nich korzystam.
Nie pomagam żonie z dziećmi, bo to również moje dzieci i to moje zadanie jako ojca i nikt tego za mnie nie zrobi.
Nie pomagam żonie prać, wieszać, składać ubrań, bo te ubrania też są moje. I są naszych dzieci. Ja nie pomagam w domu. Jestem jego częścią”.
Stawajmy się częścią Chrystusa. Starajmy się żyć jak On, myśleć jak On, działać jak On, widzieć jak On.
W pochodzącym z drugiego wieku Liście do Diogneta, opisującym życie pierwszych chrześcijan, czytamy: „Chrześcijanie mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz jakby obcy przybysze. Żenią się jak wszyscy i mają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych.
Wszyscy dzielą jeden stół, lecz nie jedno łoże. Są w ciele, lecz nie żyją według ciała. Przebywają na ziemi, lecz są obywatelami nieba. Kochają oni wszystkich, a wszyscy ich prześladują. Są zapomniani i potępiani, a skazani na śmierć zyskują życie. Są ubodzy, a wzbogacają wielu. Wszystkiego im nie wystarcza, a opływają we wszystko. Pogardzają nimi, a oni w pogardzie znajdują chwałę. Ubliżają im, a oni błogosławią. Obrażają ich, a oni okazują wszystkim szacunek. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze. Żydzi walczą z nimi jak z obcymi, Hellenowie ich prześladują, a ci, którzy ich nienawidzą, tak naprawdę nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści. Jednym słowem, czym jest dusza w ciele, tym są chrześcijanie w świecie. Dusza mieszka w ciele, a jednak nie jest z ciała. I chrześcijanie w świecie mieszkają, a jednak nie są z tego świata. Tak zaszczytne stanowisko Bóg im wyznaczył, że nie godzi się go opuścić”. Są takie sytuacje, kiedy nie jest ważne to, czy człowiek daje, czy bierze. W każdej sytuacji mamy być jak Jezus.
Co najczęściej jest powodem naszego skąpstwa?
Żyjemy na tym świecie, żeby się zbawić, a nie zabawić.
Jeżeli chcemy się jedynie zabawić, to wchodzimy w grzech, który staje się wyznacznikiem naszych działań, słów, całego naszego
życia. Grzech, brak bliskości Jezusa, niesie ze sobą skąpstwo: czasu, pieniędzy, uczuć, relacji. Kiedyś pewien ksiądz zapytał: „Czy widzieliście rybaka, który usiadłby na plaży z tabliczką opatrzoną napisem: «Ryby przypływajcie. Czekam od 16:00 do 18:00»?”. Żadna nie przypłynie! Zadaniem rybaka jest więc ryzykować. Rybak ma codziennie się starać. Wychodzić na połów, jak robił to Jezus. Jeżeli priorytetem dla mnie będzie zbawienie, to wykorzystam dosłownie każdy moment, żeby uczynić coś dobrego dla innych. Przyprowadzić ich do Boga.
Blisko jakich grzechów jest skąpstwo?
Myślę, że bardzo blisko siedmiu grzechów głównych. Jest taka piękna animacja, która pokazuje, czym różni się piekło od nieba.
Wyobraźmy sobie ludzi, którzy siedzą nad przepaścią, pośrodku której znajduje się stół z jedzeniem. Ludzie ci mają przywiązane do rąk długie łyżki. Ci, którzy są w piekle, usiłują nakarmić samych siebie, jednak podejmowane przez nich próby okazują się daremne. Mają jedzenie, mają łyżki, którymi mogą się posłużyć, ale z powodu skąpstwa, chciwości, zazdrości, nieumiarkowania, pozostają głodni. Ci, którzy są w niebie, również mają przywiązane do rąk łyżki, ale różnica pomiędzy nimi a tymi, którzy są w piekle, polega na tym, że ci w niebie karmią siebie nawzajem. Tam niebo, gdzie otwarte serca. Tam piekło, gdzie grzech. Pracujmy więc nad tym, by każdego dnia być odrobinę bliżej Chrystusa.