Dlaczego modlitwa przygotowuje nas na życiowe trudności, zamiast usuwać nam je z drogi?

Kategorie

Najprościej? By dokonała się większa chwała Boża. Modlitwa ma za zadanie przygotować nas, skonfrontować z tym, co nas czeka, z czym się spotykamy w pracy, w domu, w kościele, w naszym wnętrzu czy w drugich osobach, by w tym dokonało się uwielbienie Pana Boga i jeszcze większa chwała Boża. Pismo Święte głosi, że gdzie jest grzech, tam jeszcze obficiej rozlewa się łaska. Tak więc modlitwa ma nas przygotowywać, abyśmy te trudności, gdy przyjdą (a przyjdą), pokonali w Chrystusie i z Chrystusem.

Mój brat, ks. Rafał, opowiadał, że będąc na Przystanku Jezus, miał za zadanie poinformować ludzi, że zmieniło się miejsce odprawiania Eucharystii. Dlatego, chcąc dotrzeć do jak największej liczby młodych ludzi, wykonał duży plakat, następnie nałożył go na siebie (na zasadzie żywej reklamy) i chodził tak po polu woodstockowym, by wszyscy przechodzący obok zapoznali się ze zmianą miejsca odprawiania mszy. W pewnym momencie podbiegła do niego spora grupa punków, spośród których jeden przypiął się do ręki Rafała kajdankami i rytmicznie dla zabawy zaczął podskakiwać, szydząc w ten sposób z Rafała. Pierwsza myśl, która pojawiła się w sercu księdza: kopnąć i uciekać… Ale przecież nie można reagować agresją, a ponadto był przykuty do punka kajdankami, a wokoło zgromadziła się już duża grupa nie tylko kolegów punka, ale i przechodzący gapie zatrzymali się, by obserwować widowisko. Rafał w sercu zaczął się modlić, widząc to, co się dzieje, i usłyszał myśl: „Skacz razem z punkiem”. Oddając tę myśl Bogu, Rafał zaczął rytmicznie wraz z towarzyszem przypiętym do tych samych kajdanek podskakiwać. Z boku wyglądało to mniej więcej tak, jakby punk wraz z księdzem razem reklamowali mszę świętę. Ten, jak tylko się zorientował, w czym uczestniczy, bardzo energicznie i szybko odpiął się, po czym uciekł do swojej grupy. Wspominam to zajście, chcąc wskazać, że właśnie modlitwa przygotowuje nas do życiowych trudności, ale nie usuwa nam je z drogi – po co ? By dokonała się większa chwała Boża. Zachęcam w tym miejscu, aby w takich i podobnych sytuacjach, gdy np. zdenerwuje cię mąż lub dziecko
i nie wiesz, co powiedzieć, jak zareagować, proszę cię – pomyśl wtedy w sercu, co zrobiłby Jezus, jak On by się zachował?

Czy istnieją i jeśli tak, gdzie trafiają modlitwy niewysłuchane?
Wiemy, że Bóg czasem nie wysłuchuje naszych próśb.

Z mojego siedmioletniego doświadczenia kapłańskiego wynika, że Bóg wszystkich modlitw słucha, wszystkie modlitwy przyjmuje,
ponieważ jest Ojcem, który słucha i kocha. Natomiast czasem na nasze prośby odpowiada po prostu: nie. Stęd nie jest to modlitwa niewysłuchana. Ona jest przyjęta i uwaga: WYSŁUCHANA, tylko Pan Bóg ma widocznie inny plan wobec nas. Posłużę się przykładem, który mi dał dużo do myślenia podczas rekolekcji, które prowadziłem w jednej ze szkół. Otóż siostra zakonna odpowiedzialna za młodzież poprosiła mnie, abym podczas konferencji wygłaszanych przez trzy dni w czasie rekolekcji szkolnych przygotowywał gimnazjalistów do mszy na zakończenie tych ćwiczeń duchowych. Miała być ona odprawiona z prośbą o wylanie Ducha Świętego wraz z modlitwą i nałożeniem rąk, tak – jak to zaznaczyła siostra – by było jak najwięcej spoczynków w Duchu Świętym, bo one są mocne i pozostaną w pamięci. Gdy dane mi było doświadczyć darów i charyzmatów pochodzących od Ducha Świętego, przez dwa dni mówiłem o spoczynku w Duchu, o tym jak podchodzić do modlitwy, co robić, a czego nie, jak się modlić i uwaga: w jaki sposób łapać daną osobę, jak już będzie leciała do tyłu. Kilkanaście przeprowadzonych konferencji po to, by na samej mszy wszyscy, którzy się tak pieczołowicie przygotowywali, mogli doświadczyć działania Ducha Świętego. Myślę, że było wtedy obecnych około sześćdziesięciu osób. Każda z nich podchodziła do księdza, konkretnie do mnie, abym nakładał ręce, prosząc o spoczynek w Duchu Świętym. Cały czas modliłem się dla nich o doświadczenie Ducha Świętego. I co? Po trzech dniach konferencji żadna osoba, która podeszła, nie upadła, nie zasnęła w Duchu… Po Eucharystii byłem załamany, nie miałem pojęcia, dlaczego tak się stało, było to późno w nocy. Naprawdę wtedy zastanawiałem się nad sensem kapłaństwa. Skoro Bóg mówi: „Proście, a otrzymacie” – my przecież prosiliśmy i nic. Po kilku godzinach siedzenia w kaplicy poszedłem spać.

I tak zakończył ksiądz rekolekcje?

Zakończył je za mnie Duch Święty.

Jak to?

Rano miało być tylko śniadanie i wyjazd. Załamany, przyszedłem na posiłek i po modlitwie, gdy wszyscy usiedli, po kolei podnosiły się osoby, które zaczęły dawać świadectwo wczorajszej modlitwy. Pierwsza osoba: „Nie kładę się spać bez leków, które pomagają mi zasnąć – wczoraj usnęłam, zanim je wzięłam”; kolejna: „znacie mnie – mówi – palę papierosy mniej więcej co 30 min. Wczoraj, gdy po modlitwie o spoczynek wróciłam do pokoju, skitrałam się i chciałam zapalić i wiecie co? Wzięło mnie na wymioty, tak że nie zapaliłam, potem z przyzwyczajenia w nocy wstałam i stało się dokładnie to samo. Rano, zawsze wypalam ze trzy szlugi – dzisiaj nie ruszyłam żadnego”; kolejna osoba: „Nie cięłam się ostatniej nocy…”. Pamiętam, że jadłem kanapkę z pasztetem podlaskim i płakałem, słysząc to, co się wtedy na śniadaniu działo. Muszę przyznać, że to było chyba najpiękniejsze śniadanie w moim życiu. Tak sobie teraz myślę, że gdybym po tych świadectwach nakładał jeszcze ręce − nie byłoby problemu, by wtedy Duch Święty pośród parówek i bułek tchnął na te młode osoby jeszcze bardziej, by miały dar spoczynku w Duchu Świętym.

Zostaw komentarz