Czym w zasadzie różni się post od diety, od głodówki?

Posłużę się sytuacją z życia. Na Boże Narodzenie przyszedł Święty Mikołaj z dużym workiem prezentów. Były one podpisane imiennie
tak, by każdy dostał coś dla siebie. Mikołaj więc porozdawał podarki Jasiowi, Małgosi, Krzysiowi, Tomkowi. Stał też obok Piotruś, który widząc Świętego Mikołaja wyciągającego z worka coraz to inne prezenty − ale nie jemu − za każdym razem mówił sobie:
„Nie dla mnie, to jest też nie dla mnie prezent i ten jest nie dla mnie”. Mikołaj wyciągał kolejne prezenty, ale podarek dla Piotrusia się niestety nie znalazł. Po co o tym mówię, przywołując sytuację z dzieciństwa, w której rzeczywiście w wyniku błędu na liście nie dostałem prezentu? Chcę przez to pokazać, że dieta i głodówka jest prezentem, ale dla nas samych − przy okazji czasu, który daje Kościół na Wielki Post czy Adwent. Miejmy świadomość, że Bóg, patrząc na worek z naszymi postanowieniami, nawet jeśli nie chodzi o głodówkę, dietę, a nawet post, stwierdza: „Ten post nie jest dla mnie, a dla wyglądu tej dziewczyny. Ten post nie jest dla mnie, a dla siebie go robisz. Ten post nie jest dla mnie, a dla twojej sylwetki. Ten post nie jest dla mnie, a dla twojego męża. Ten post nie jest dla mnie, a tylko dlatego, byś zmieściła się w swoją ulubioną sukienkę”.

Miałem kiedyś takie postanowienie, by w jeden z Wielkich Postów jeść wszystko i nie odmawiać sobie niczego. W myśl słów: „Jedzcie wszytko, co wam podadzą”. Nie był to mój wymysł, po prostu odwiedziłem kiedyś z komunią starszą panią, która zrobiła pyszne ciasto, a ja w swojej zatwardziałości, częstowany, podziękowałem i nie zjadłem. Odmówiłem, bo przecież poszczę i nie jem słodyczy. Widziałem szklące się oczy tej babci, która tak jak umiała, chciała mnie podjąć tym, co najlepsze. A ja – wielki ksiądz − tym wzgardziłem. Od tego momentu zacząłem się zastanawiać, czy mój post nie przysporzył smutku kobiecie, która ofiarowała swoje „dwa grosze”, chciała mi dać to, co miała najlepszego. Po tej sytuacji postanowiłem słuchać bardziej Boga niż siebie odnośnie do postu i związanych z nim postanowień po to, by dla Boga był mój prezent, a nie dla mnie. By On został w końcu obdarowany. By post był wysiłkiem z poziomu mojego serca, a nie ciała. By serce podążało ku Bogu, a nie mojej sylwetce, mojemu wyglądowi, samozaparciu. Czym się różni? Dieta jest dla nas samych, dla naszego „widzimisie”, poprawy samopoczucia, tam jest jedno wielkie „ja”. W poście zaczynamy otwierać się na Pana Boga i pytać, czego on chce.

Zostaw komentarz